TRWOGA O PÓŁNOCY (1991)
MIDNIGHT FEAR
reż. William Crane
Świat nie przestaje mnie zadziwiać. Okazuje się, że nawet takie filmy jak "Trwoga o północy" nie giną w odmętach zapomnienia, bo oto można go aktualnie odnaleźć na platformie Amazon Prime.
Detektyw alkoholik z prowincji prowadzi śledztwo w sprawie młodej kobiety obdartej żywcem ze skóry w miejscowym tartaku. Trop prowadzi do rozbitego samochodu, z którego uciekło dwóch psychicznie chorych pacjentów. Ci zaś robią home invasion na posiadłość, którą podczas wiosennych ferii opiekuje się młoda dziewczyna i jej przyjaciel.
Póki co fabularnie - przynajmniej z opisu - nie zapowiada się jeszcze tak źle. Niestety na ekranie ta historia przynosi jedynie rozczarowanie. Sam początek ma kilka interesujących kadrów i przywodzi skojarzenia z "Miasteczkiem Twin Peaks" i gdyby twórczy zdecydowali się przez choćby małą chwilkę pokazać te obdarte ze skóry zwłoki to już byłoby coś. Niestety nie widzimy niczego poza belkami drewna i lawirującymi pomiędzy nimi policjantami. O wszystkim dowiadujemy się z dialogów. Carradine niby w coś wtyka ołówek, który później wyciera w rękaw swojego płaszcza, ale też niby wyciera, bo płaszcz pozostaje w tym miejscu czysty. Metodą naszego gwiazdora na granie alkoholika jest pociąganie co chwilę z flaszki i chwiejny krok. Nikt nie wysilił się żeby dodać temu trochę realizmu stosownym make-upem, zarostem, czy choćby wymemłanym ubraniem. Nie dowiadujemy się też co stoi za tym pijaństwem i generalnie nie dowiadujemy się o nim niczego. Możemy jedynie założyć, że jest skutecznym detektywem skoro jego zwierzchnicy przymykają oko na fakt, że non-stop pracuje i jeździ samochodem na bani.
W zbiegłych z transportu psychopatów wcielają się Craig Wasson i Page Fletcher. Craiga Wassona możecie kojarzyć z takich obrazów jak "Świadek mimo woli" (1984) w reżyserii Briana De Palmy czy "Koszmar z ulicy Wiązów 3" (1987) Chucka Russella. To niezły aktor i czasem potrafi wstrzelić się w rolę, ale tutaj przyjmuje postawę nieprzyjemnego gościa, który w żaden sposób nie powinien budzić zaufania, ale jednak nasza kobieca bohaterka wpuszcza go do domu, a później wydaje się wierzyć w jego pokrętne tłumaczenie. No ale dobra, w końcu on jest psycholem, więc to może z nią jest coś nie tak. Opus magnum Page'a Fletchera to serial "Autostopowicz", w którym zagrał główną rolę i wystąpił w 83 odcinkach. Page gra tu głuchoniemego brata Wassona, którym tamten wyraźnie manipuluje. Nie było tutaj wiele do zagrania, ale można uznać, że aktor wywiązał się z zadania. Oczywiście o tych postaciach też niewiele się dowiadujemy. Jakąś gadką Wasson mydli oczy dziewczynie, ale to raczej wymyślona historia.
Dla August James, która wcieliła się w Jenny - dziewczynę opiekującą się posiadłością, był to aktorski debiut. To widać, bo bardziej na ekranie jest niż cokolwiek gra. Ale ona sama chyba to zauważyła, bo po kolejnej produkcji, w której wystąpiła w kolejnym roku - "Powrót nienazwanego" - zrobiła sobie dwunastoletnią przerwę od grania. Być może szlifowała warsztat? Starczyło tego na kolejne dwie produkcje i August dała sobie spokój z aktorską karierą.
Wisienką na torcie jest z pewnością Evan Richards, który wcielił się w Davida - przyjaciela Jenny. Richards zaczynał jako dziecięcy aktor, a debiutował w 1980 roku w "Odmiennych stanach świadomości" Kena Russella. Następnie bujał się po różnych serialach telewizyjnych, najdłużej zakotwiczył w "Mama Malone" (13 odcinków w 1984 roku) oraz w "Down And Out In Beverly Hills" (13 odcinków w 1987 roku). W 1989 roku wystąpił w "Towarzystwie" Briana Yunzy. Jego David jest skrajnie irytujący. Jako przyjaciel wręcz napastuje seksualnie Jenny i nie dociera do niego, gdy dziewczyna nie żywi do niego romantycznych uczuć. Pod koniec wychodzi z niego psychol i to już jest szarża nawet nie lekkiej, a ciężkiej brygady!
Być może ci wszyscy aktorzy nie wypadliby tak kiepsko, gdyby ktoś nad nimi panował, no i napisał im jakieś sensowne dialogi. Chuck Hughes i Bill Crane zrobili wcześniej "Fatamorganę". Oglądałem ten film tylko raz, na początku lat 90., ale wspominam go raczej dobrze i kojarzę, że było tam trochę makabry (no chyba, że pamięć płata mi psikusa, a to całkiem możliwe). "Trwoga o północy" jest produkcją ambitniejszą realizacyjnie, ze znanymi aktorami w obsadzie, ale to nie wystarczy. Przydałby się nieco ciekawszy scenariusz, który przybliżyłby nam postaci tego dramatu. Pomogłyby w tym dialogi o czymś, a tutaj dostajemy tylko wypowiadane jakieś słowa. Sądząc po dopisanym Craigu Wassonie do autorów scenariusza wnioskuję, że próbował przeforsować jakieś swoje pomysły, bo materiał który dostał był w opłakanym stanie. Niewiele to jednak pomogło. Technicznie jest lepiej, zdjęcia są spoko, muzyka jak na tego typu produkcję też wypada nieźle.
Kiedy oglądałem ten film po raz pierwszy jakoś w 1993 roku, bo wówczas wyszedł w Polsce na kasetach wideo, oceniłem go 2 na 5 (bo taką miałem skalę ocen). Nie byłem jeszcze wyrobionym widzem, ot pożerałem wszystko co wpadło mi w ręce. Ale wypożyczyłem go, a o to przecież w produkcjach skierowanych na rynek wideo chodziło. Film miał się sprzedać, żeby zarobili na nim producenci i właściciele wypożyczalni. Okładka była atrakcyjna dla widza pod każdą szerokością geograficzną. David Carradine był rozpoznawalny i chyba raczej lubiany wśród miłośników kina sensacyjnego, a na tej okładce wygląda wyjątkowo cool (już sam fakt, że to właśnie ona przyszła mi na myśl, gdy chciałem obejrzeć jakiś film z jego udziałem o czymś świadczy). Przełom lat 80. i 90. XX wieku to były jednak nieco inne czasy niż dziś. Nie do końca mogę ogarnąć skąd pomysł, aby wrzucić akurat ten tytuł do repertuaru platformy Prime, ale cieszę się z tego posunięcia, bo właśnie akurat chciałem go obejrzeć. Czym jednak ten film może skusić dzisiejszego widza? Nie znajduję tu niczego czym mógłbym Was do niego przekonać, chyba że tak jak ja macie ochotę na jakiś film z Carradinem z tamtych lat, a wszystkie są mniej więcej na podobnym poziomie. Tylko w 1991 roku aktor wystąpił w dziewięciu produkcjach, w kolejnym roku w dziesięciu, a w 1989 w piętnastu. Już samo to o czymś świadczy :)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz