poniedziałek, 23 lutego 2026

HOMEBOY - Mickey Rourke i boks

 MICKEY ROURKE - BOKSER / AKTOR

 

    Historia miłości Mickeya Rourke do boksu sięga dalej niż jego miłość do aktorstwa. To miłość tak namiętna, że aktor zrezygnował ze swego statusu mega gwiazdy, by zacząć praktycznie od zera w boksie zawodowym. Postawił na szali swoją urodę i omal nie przegrał kariery w Hollywood. Los jednak uśmiechnął się do niego ponownie, ale - jak mawiają - stara miłość nie rdzewieje...

   Mickey Rourke urodził się 16 września 1952 roku jako Philip Andre Rourke Jr.. Jego ojciec opuścił rodzinę gdy chłopiec miał 6 lat. Wkrótce matka wyszła za Eugena Addisa, policjanta z Miami Beach. Rodzina przeniosła się z Nowego Jorku na Południową Florydę. Niestety ojczym był daleki od ideału - znęcał się psychicznie i fizycznie nad nim i jego matką. Mały Mickey szukał schronienia w okolicznym ośrodku pomocy społecznej. To tam znalazł worek treningowy, który miał stać się przepustką do męskości...

   Phil Rourke (tak się wówczas przedstawiał) rozpoczął amatorską karierę bokserską w wielu lat 12 (1964). Startował w wadze muszej (do 51 kg) i wygrał swoją pierwszą walkę. Pięć lat później ważył już 63,5 kg i podczas sparingu z byłym mistrzem świata wagi półśredniej Luisem Rodriguezem - jak stwierdził później Rourke - doznał wstrząsu mózgu. Kolejnego wstrząsu miał doznać walcząc na gali Florida Golden Gloves w 1971 roku. W latach 1964-1971 odniósł 27 zwycięstw (w tym 12 nokautów z rzędu) oraz trzy porażki. Po tym jak lekarze zalecili mu roczną przerwę wycofał się ringu, ale boks w nim pozostał...

   Choć jeszcze przed porzuceniem boksu zagrał niewielką rolę w szkolnym przedstawieniu "The Serpent", to nie traktował tego występu jako nowej drogi w życiu. Wówczas liczył się dla niego głownie boks. Dopiero późniejszy występ u przyjaciela w sztuce "Deathwatch" sprawił, że Rourke zakochał się w aktorstwie. Pożyczył od siostry 400 dolarów i przeprowadził się do Nowego Jorku by studiować z absolwentami Actors Studio. Zadebiutował w 1979 roku niewielką rólką w komedii wojennej w reżyserii Stevena Spielberga "1941". Tego samego roku, na planie "Wrót niebios" Michaela Cimino (premiera 18 listopada 1980) poznał Christophera Walkena. Opowiedział mu wówczas, że ma pomysł na film o autodestrukcyjnym bokserze i że miałby w nim dla niego upatrzoną rolę managera głównego bohatera. Walken zgodził się w ciemno bo zapałał szczerą sympatią do Mickeya, choć chyba średnio wierzył w to, że dojdzie kiedyś do realizacji tego filmu. Ale ambitny aktor piął się po szczeblach zawodowej kariery odnosząc coraz większe sukcesy, zarówno artystyczne (m.in. "Diner", "Ćma barowa") jak i komercyjne ("9 i pół tygodnia"). 

   Na planie filmu "Harry Angel" Alana Parkera poznał pochodzącego z Nowej Zelandii operatora Michaela Seresina, któremu zaproponował wyreżyserowanie napisanego przez siebie (pod pseudonimem "Sir" Eddie Cook) scenariusza zatytułowanego "Homeboy". Dla Seresina był to debiut i zarazem jedyny film w jego reżyserskim dorobku. Muzykę do filmu skomponował Eric Clapton

   Johnny Walker jest zawodowym bokserem, który najlepsze lata ma raczej za sobą. W wyniku stoczonych walk ma problemy z percepcją. Do tego jest nieśmiały i raczej mało rozgarnięty. Wie jednak, że boksując może zarobić by żyć z dnia na dzień i robić to co lubi. Niestety idzie mu coraz gorzej, a kolejne ciosy przyjęte na głowę przybliżają go do rozstania się ze światem żywych. Ostrzeżenie lekarza by Johnny zrezygnował z kolejnych walk lekceważy jego promotor i drobny złodziejaszek, który planuje napad na sklep jubilerski w żydowskiej dzielnicy i chce do tego wykorzystać Walkera.

   Film zadebiutował w amerykańskich kinach 15 września 1988 roku. Szerszej dystrybucji doczekał się jednak dopiero na kasetach wideo. Oprócz kilku walk na ringu miłośnicy boksu odnajdą tutaj kilka obsadowych smaczków:

   W rolę trenera Johnny'ego Walkera , Billa, wcielił się Bill Slayton, bokser i trener, który największe sukcesy odniósł trenując mistrzów wagi ciężkiej: Kena Nortona i Michaela Dokesa.

   Jimmy Dupree, amerykański bokser zawodowy, aktywny w ringu w latach 1961-1974 (w 1971 roku przegrał z Vincente Rondonem walkę o tytuł mistrza WBA w wadze półciężkiej), wystąpił w roli Hurricane'a. 

   Wynik jednej z walk ogłasza legendarny dziś annonser Michael Buffer, znany z posługiwania się zastrzeżonym przez niego (od 1992 roku) hasłem "Let's Get Ready To Rumble!". Z oczywistych przyczyn w "Homeboyu" ten tekst się nie pojawia, gdyż mamy tu do czynienia jedynie z końcówką pojedynku i ogłoszeniem wyniku. 

   Na przełomie 1990 i 1991 roku Mickey Rourke stwierdził, że ma dość środowiska filmowego i stracił szacunek do siebie jako aktora, a wyżej od relacji tego środowiska ceni sobie klimat sali treningowej, o czym zapewne przypomniał mu niedawno zrealizowany film. Podjął decyzję o powrocie na ring. Tym razem jako zawodowiec. Zatrudnił do roli swego trenera Freddiego Roacha, 31-letniego byłego zawodowego boksera. Roach przeszedł na zawodowstwo w wieku 18 lat. Do 26 roku życia stoczył 53 walki, z czego 40 wygrał (15 przez KO). Następnie został trenerem, a jego pierwszym podopiecznym który sięgnął po tytuł był Virgil Hill. Bokserskim przydomkiem Rourke był MARIELITO.

   Pierwszą walkę niespełna 39-letni (chociaż wówczas zaniżył sobie wiek o 5 lat, co widać w artykułach prasowych z tamtego czasu oraz podczas prezentacji zawodników przed walką) Mickey MARIELITO Rourke stoczył na dystansie czterech rund ze Stevem Powellem. Walka odbyła się 23 maja 1991 roku w Fort Lauderdale na Florydzie. Jego przeciwnikiem był 33-letni mechanik z Południowej Florydy, dla którego była to piąta zawodowa walka. Cztery poprzednie przegrał i - jak się wkrótce miało okazać - piątą także. Zgromadzona w Audytorium Pamięci Wojennej publiczność otrzymała mieszankę pięściarstwa, wrestlingu i Hollywood. Rourke klinczował, pajacował i napierał przeciwnikiem na liny tak, że ten dwukrotnie przez nie przeleciał. Pierwszą rundę zaliczyłbym na korzyść Powella, natomiast Rourke wypadł nieco lepiej w rundach trzeciej i czwartej. Po walce Rourke powiedział: "Tak naprawdę nie mam przyszłości jako bokser. Ale robię to, bo dobrze się bawię".

   Na kolejną walkę fani Mickeya musieli czekać 11 miesięcy. 25 kwietnia 1992 roku w Miami Beach Rourke skrzyżował rękawice z czarnoskórym Francisco Harrisem, dla którego była to trzecia walka w karierze (dwie poprzednie przegrał). Pojedynek trwał cztery rundy. Sędziowie orzekli remis. 

   Trzecia walka odbyła się 23 czerwca 1992 roku w Tokio w Japonii. Jego przeciwnikiem został rdzenny Amerykanin Darrell Miller. Walka zakontraktowana była na sześć rund, ale Mickeyowi wystarczyły cztery, by pokonać swego rywala przez nokaut. Szeroko komentowano jednak nie tyle wygraną aktora, co jego gustowne cętkowane odzienie spod którego prześwitywały białe majtki. Na tydzień przed tą walką Brytyjska Komisja Kontroli Boksu odmówiła Rourke'owi licencji na walkę z angielskim śmieciarzem Karlem Barwisem w Londynie. Wniosek odrzucono z powodu wypowiedzi aktora na temat IRA (w 1987 roku Rourke zagrał bojownika IRA w filmie Mike'a Hodgesa "Modlitwa za konających"), obaw o jego umiejętności bokserskie oraz występy artystów na ringu.

   Tego samego roku, 12 grudnia, Rourke spotkał się w ringu z Kanadyjczykiem Terrym Jesmerem. Walka odbyła się w Palacio de los Deportes w Oviedo Towel w Hiszpanii. Rywal, aktywny zawodowo od 15 lat, stoczył 45 pojedynków, ale tylko z 16 udało mu się wyjść zwycięsko. Na gali w Hiszpanii, przed walką, tancerze odegrali w ringu scenę nawiązującą filmu "9 i pół tygodnia" do piosenki "You Can Leave Your Hat On" w wykonaniu Joe Cockera. Walka zakontraktowana na cztery rundy zakończyła się w rundzie ostatniej przez techniczny nokaut. Zwyciężył Mickey Rourke.

   30 marca 1993 roku gwiazdą wieczoru gali bokserskiej w Kemper Arena w Kansas był Tommy Morrison, którego miłośnikom boksu przedstawiać nie trzeba, a pozostali mogą go pamiętać z roli podopiecznego Rocky'ego w piątej odsłonie serii. Była to 37 walka 24-letniego Morrisona (36 wygrał, 1 przegrał z Reyem Mercerem), a jego przeciwnikiem był 30-letni Dan Murphy (z nieco dłuższym stażem na zawodowym ringu, 53 walki, 40 zwycięstw, 10 porażek, 2 remisy, 1 walka uznana za nieodbytą). By zmieść przeciwnika z ringu Tommy'emu wystarczyły praktycznie dwie rundy. Szczęśliwie dla Murphy'ego uratował go gong. Trzecia runda trwała jedynie kilka sekund. Zanim jednak widzowie zobaczyli bokserską ucztę dostali przystawkę w wykonaniu Rourke i Toma Bentleya, którego była to czwarta walka. Trzy poprzednie - stoczone w 1992 roku - przegrał. Starcie z MARIELITO też zakończyło się dla niego porażką i to przez techniczny nokaut w pierwszej rundzie.

  Mickey nie potrzebował wiele czasu na regenerację sił. Kolejną walkę stoczył 24 lipca 1993 roku na gali w John Hammons Center w Joplin w Missouri. Na przeciwnika wybrano Bubbę Stottsa, który co prawda swój pierwszy ringowy pojedynek wygrał, ale cztery kolejne przegrał, a porażka w trzeciej rundzie z Rourke definitywnie wybiła mu boks z głowy.

   Po kolejnych czterech miesiącach, 20 listopada 1993 roku, w Sporthalle w Hamburgu w Niemczech, Mickey Rourke zmierzył się z debiutantem Thomasem McCoyem. Nie chcę się bawić tutaj w jasnowidztwo, ale wyglądało to trochę tak jakby organizatorzy gali namówili przypadkowego chłopaka, by poboksował się ze znanym aktorem. Zakontraktowaną na cztery rundy walkę zakończył trochę przypadkowy cios Mickeya, który sprawił, że jego oponent przeleciał przez prawie pół ringu. To zwycięstwo nie przypadło też do gustu niemieckiej publiczności, która gwiazdora wybuczała. O Thomasie McCoyu słuch po walce zaginął. Już nigdy nie wrócił na ring zawodowy (przynajmniej pod tym nazwiskiem). Podczas tej samej gali, ale jeszcze nie w walce wieczoru, swoje 20 zwycięstwo na zawodowym ringu odniósł Dariusz Michalczewski, pokonując w dziewiątej rundzie Sergio Daniela Merani.

   Ostatnią walkę w zawodowej karierze Mickey Rourke stoczył 8 września 1994 roku w Davie Arena na Florydzie z 14 lat młodszym od siebie Seanem Gibbonsem. Zakontraktowana na cztery rundy walka została oceniona przez sędziów jako remisowa (jeden niewielką przewagę widział po stronie Gibbonsa, ale dwaj pozostali dali remis, więc ostatecznie taki wynik widnieje jako końcowy). 

   Dla porządku warto dodać jeszcze, że w sierpniu 1993 roku Rourke stoczył pokazową walkę w argentyńskim programie telewizyjnym "Videomatch" (lub "Ritmo de la noche"). Jego przeciwnikiem był Henry de Ridder (jako Enrique de Ridder reprezentował Argentynę w slalomie gigancie podczas Igrzysk Olimpijskich w Sarajewie w 1984 roku). Walka trwała trzy rundy i zakończyła się remisem. Podczas pobytu w Buenos Aires Rourke odwiedził w więzieniu Batán byłego mistrza świata WBC w latach 1970-74 i 1976-77, mistrza świata WBA 1970-77, - Carlosa Monzona, który odsiadywał wyrok 11 lat więzienia za zabicie swojej żony, urugwajskiej modelki Alice Muñiz.

   Po 20 latach przerwy, w 2014 roku, 62-letni Rourke znów założył rękawice. Tym razem gala bokserska miała miejsce w Moskwie W pokazowej walce zakontraktowanej na pięć rund, pokonał w drugiej rundzie przez techniczny nokaut 29-letniego Elliota Seymoura, który dotąd stoczył dziesięć pojedynków, z czego wygrał tylko jeden. Kontrowersji tamtemu wydarzeniu dodaje fakt, że Rourke nazwał Władimira Putina, który zaprosił go kilkukrotnie do Rosji, "bardzo fajnym facetem". Panowie uzgodnili, że Rourke zaboksuje w Moskwie jeszcze cztery razy. Walki nie doszły jednak do skutku. Czyżby prezydent Putin okazał się jednak nie być tak FAJNYM?

   Boks początkowo był dla Mickeya ucieczką od rzeczywistości, ale szybko przekształcił się w miłość. Trudno jest zweryfikować jego poczynania w boksie amatorskim, ale jeśli wierzyć w opowiadany przez niego bilans 30 stoczonych walk, z których przegrał jedynie trzy, można odnieść wrażenie, że zapowiadał się obiecująco. Niestety powrót na ring w wieku blisko 40 lat (przypominam, że wówczas deklarował, że ma 5 lat mniej) po - delikatnie ujmując - niezbyt estetycznym prowadzeniu się (był alkohol, były papierosy, bywały też mocniejsze używki) raczej nie mógł być spektakularny. Widząc po przeciwnikach, których dla niego dobierano, w środowisku bokserskim też nie był traktowany zbyt poważnie. Ale on też nie traktował tej drogi kariery na serio. Chciał uciec od blichtru Hollywood, pobawić się w boksera. Tą zabawę przypłacił jednak szeregiem kontuzji: złamaniem nosa, palca u nogi, żeber, rozszczepieniem języka, zmiażdżeniem kości policzkowej. Ponadto cierpiał na utratę pamięci krótkotrwałej. Wpłynęło to na dalszy przebieg jego zawodowej kariery. Uznawany za jednego z najseksowniejszych aktorów w Hollywood i symbol seksu po przygodzie z boksem musiał poddać się operacji rekonstrukcyjnej twarzy. Wrócił odmieniony i już niestety do drugiej, jeśli wręcz nie do trzeciej ligi. Przełomem okazała się rola w filmie Darrena Aronofsky'ego "Wrestler", w której Mickey Rourke znów wrócił na ring. Tym razem jako zapaśnik uprawiający tzw. wolną amerykankę. Za ten występ aktor został m.in. nominowany do Oscara, a wygrał Złoty Glob i szereg innych nagród. 


  W 2018 roku wystąpił w filmie "Tiger" w reżyserii Alistera Griersona w roli byłego pięściarza i trenera Sikha wykluczonego przez komisję bokserską za odmowę wyrzeczenia się swoich przekonań religijnych.

   Ostatnio media społecznościowe i plotkarskie portale rozpisywały się o finansowych problemach i słabym stanie zdrowia gwiazdora. Fani zorganizowali nawet zbiórkę pieniędzy, by pokryć jego zadłużenia. Gdy wiadomość dotarła do samego zainteresowanego ten obruszył się i wydał komunikat, że nie przyjmie tych pieniędzy bo sam jest w stanie o siebie zadbać. To prawda, wciąż gra w filmach, a przecież zawsze może jeszcze wrócić do boksu... Oby nie ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz